Dublin

Dublin to małe miasto, które z natury rzeczy zagaduje do nieznajomych.

Zarejestruj sie
Photo: Gordon Leggett / CC BY-SA 4.0, via Wikimedia Commons

Dublin

Największym atutem Dublina nie jest jego architektura, ładna, ale skromna, ani jego skala, mała jak na stolicę. Jest nim rozmowa. Irlandzkie życie towarzyskie opiera się na mówieniu — na założeniu, że do nieznajomego przy barze się zagada, że pytanie doczeka się odpowiedzi trzy razy dłuższej, niż musiała być, i że bycie zabawnym jest obowiązkiem towarzyskim, a nie dodatkiem. Dla kogoś, kto podróżuje sam, zmienia to wszystko. Nie ma w Europie drugiej stolicy, w której wejście do pubu w pojedynkę mniej groziłoby spędzeniem wieczoru w pojedynkę. Poza tym Dublin to zwarte georgiańskie miasto nad rzeką, z górami za plecami i Morzem Irlandzkim u progu, przebudowane dwukrotnie w ciągu trzydziestu lat przez boom technologiczny, który ściągnął pracowników zewsząd i uczynił je młodym, drogim i znacznie bardziej międzynarodowym, niż sugeruje jego reputacja. Literatura też nie jest wymysłem marketingu — czterech noblistów z miasta tej wielkości, a puby, w których pili, wciąż nalewają.

Miejsca do odwiedzenia

Trinity College i Księga z Kells

Otoczony murem kampus z brukiem i trawnikami w samym centrum miasta, założony w 1592 roku i wciąż działający jako uniwersytet. Księga z Kells, iluminowana ewangelia z dziewiątego wieku, pokazywana jest po jednej stronie naraz, a biblioteka Long Room nad nią — dwieście tysięcy książek pod kolebkowym dębowym sklepieniem — jest powodem, dla którego większość ludzi zapamiętuje tę wizytę. Zarezerwuj bilet na konkretną godzinę przez internet. Sam teren jest bezpłatny, a przejście przez niego to najszybszy sposób, by zrozumieć, jak mały i jak zielony jest naprawdę centralny Dublin.

The Liberties

Najstarsza część Dublina poza średniowiecznymi murami i zarazem ta, która zmienia się najszybciej. Mieści katedrę św. Patryka, katedrę Christ Church, Guinness Storehouse i tuzin nowych destylarni wskrzeszających przemysł whiskey, który niemal umarł. Mieści też najzwarciej zachowaną robotniczą społeczność w mieście, z własnym akcentem i własnym targiem na Meath Street. Przejdź się tędy po południu, między katedrami, i napij się w pubie, który stoi tam od dwustu lat, a nie w centrum dla zwiedzających.

Stoneybatter i Smithfield

Na północ od rzeki, siatka niskich szeregowych domów, która stała się najprzyjemniejszą dzielnicą miasta na spędzenie wieczoru — niezależne kawiarnie, małe restauracje i stare puby, które nigdy się nie zmieniły. Na brukowanym placu Smithfield wciąż dwa razy w roku odbywa się targ koni, w pierwszą niedzielę marca i września, wydarzenie chaotyczne, całkowicie lokalne i niepodobne do niczego innego w europejskiej stolicy. Destylarnia Jameson i kino ze znakomitym barem też są tutaj. To piętnaście minut piechotą od O'Connell Street, a wydaje się innym światem.

Muzeum Narodowe i place georgiańskie

Irlandzkie zbiory narodowe są bezpłatne, co zmienia sposób korzystania z nich: idzie się tam na godzinę, a nie na cały dzień. Oddział archeologiczny na Kildare Street przechowuje ciała z torfowisk i złoto epoki żelaza i jest naprawdę niezwykły. Wokół leżą place georgiańskie — Merrion, Fitzwilliam i St Stephen's Green — ze swoimi słynnymi drzwiami, balustradami i prywatnymi ogrodami. Na Merrion Square w każdą niedzielę wzdłuż ogrodzenia odbywa się bezpłatna wystawa sztuki pod gołym niebem, a Oscar Wilde wyleguje się tam na kamieniu w postaci pomnika.

Howth i nadmorski DART

Kolej podmiejska biegnie wzdłuż brzegu morza w obie strony i za cenę zwykłego biletu w trzydzieści minut dojedziesz do Howth — rybackiego portu z fokami w wodzie, około dwugodzinnym spacerem po klifie z całą zatoką w dole i owocami morza przy nabrzeżu. W drugą stronę Dun Laoghaire ma molo długie na milę, po którym w niedzielę spaceruje cała południowa strona miasta, a Killiney ma plażę. Dublińczycy traktują te miejsca jako część miasta, a nie jako wycieczki poza nie.

Phoenix Park

Siedemset hektarów, dwa razy więcej niż Central Park, ze stadem danieli, które żyje tam od siedemnastego wieku i stanie kilka metrów od ciebie. Mieści rezydencję prezydenta, zoo, wiktoriańską herbaciarnię i długie aleje lip. Wypożycz rower przy wejściu od Parkgate Street i przejedź park od końca do końca albo podejdź do Krzyża Papieskiego i fortu Magazine Fort, żeby spojrzeć z góry na miasto. W pogodną niedzielę jest w nim pół Dublina.

Gdzie wyjść

Pub i jak on naprawdę działa

Dubliński pub to przestrzeń towarzyska, która przy okazji sprzedaje alkohol, a nie lokal do picia. Zamawiasz przy barze, płacisz za każdą kolejkę i stawiasz całej grupie, kiedy przychodzi twoja kolej — system kolejek traktuje się poważnie, a niewywiązanie się ze swojej tury zostaje zauważone. Rozmowa z nieznajomymi przy barze jest normalna, a zaczęcie jej nie jest natrętne. Pinta piwa stout potrzebuje dwóch minut, żeby się ustać i zostać dolana, a poganianie jej od razu cię zdradza. Te dobre są stare i proste: Long Hall, Kehoe's, Grogan's, Gravediggers w Glasnevin.

Tradycyjne sesje muzyczne

Sesja to nie występ. Muzycy siadają w kręgu w rogu pubu, grają dla siebie nawzajem, a sala słucha albo nie. Nie ma sceny, nagłośnienia, ustalonego repertuaru ani zwykle zapłaty. Cobblestone w Smithfield jest najlepszy w mieście i traktuje swoją muzykę na tyle poważnie, że prosi o ciszę; sesje w Hughes's i Devitt's też są prawdziwe. Większość zaczyna się koło dziewiątej. Kup drinka, usiądź w zasięgu słuchu i nie zagaduj w trakcie wolnych melodii.

Temple Bar i co robić zamiast tego

Brukowana nadrzeczna dzielnica to miejsce, do którego wysyła się każdego przyjezdnego i w którym nie pije żaden dublińczyk — pinty kosztują prawie dwa razy więcej, a tłum to wyłącznie turyści. Warto przejść tamtędy raz, za dnia, żeby zobaczyć, jak wygląda. Za te same pieniądze i o wiele lepszy wieczór przejdź na ulice południowej części miasta wokół George's Street i Camden Street albo idź na północ do Stoneybatter. Zasada jest prosta: jeśli przed lokalem stoi człowiek w zielonym kapeluszu i gra na skrzypcach, idź dalej.

Camden Street i lokale czynne do późna

Pas biegnący na południe od centrum to miejsce, do którego naprawdę chodzi Dublin po dwudziestce i trzydziestce — gęsty ciąg barów, małych klubów, nocnego jedzenia i ogródków piwnych, zatłoczony każdego wieczoru od czwartku. Jest bezpretensjonalny i głośny, kolejki są krótkie, a w weekendy życie trwa tam do drugiej lub trzeciej. Bernard Shaw i Whelan's są jego punktami oparcia; Whelan's od trzydziestu lat jest najlepszą małą sceną muzyczną w mieście i niemal co wieczór ma w programie zespół.

Teatr i komedia

Dublin utrzymuje niezwykłą ilość teatru jak na miasto liczące półtora miliona mieszkańców. Abbey, założony przez Yeatsa i Lady Gregory, jest teatrem narodowym; Gate gra klasykę; Project Arts Centre podejmuje ryzyko. Bilety są tanie jak na londyńskie standardy i często dostępne tego samego dnia. Z komedią jest jeszcze łatwiej — małe sale nad pubami przez większość wieczorów w tygodniu organizują wieczory nowego materiału za kilka euro, a od publiczności oczekuje się, że odda równie mocno.

Rzeczy do zrobienia

Przejdź ścieżką po klifie w Howth

Trzydzieści minut kolejką DART, a potem pętla sześciu albo ośmiu kilometrów wokół cypla, z morzem po jednej stronie i janowcem po drugiej, latarnią morską i zatoką Dublin Bay rozłożoną za plecami. Zajmuje to około dwóch i pół godziny w spokojnym tempie i nie wymaga niczego poza porządnymi butami i wiatroszczelną warstwą, bo wiatr wieje bez przerwy. Zakończ w porcie rybą z frytkami na nabrzeżu i wróć pociągiem, kiedy gaśnie światło.

Pij tam, gdzie pili pisarze

Literacka historia Dublina wciąż stoi i wciąż nalewa. Davy Byrnes na Duke Street to miejsce, w którym Leopold Bloom je swoją kanapkę z gorgonzolą w Ulissesie, i sprzedadzą ci tam dokładnie to samo. McDaid's, Palace Bar i Neary's to lokale, w których popołudnia spędzali Behan, Kavanagh i Flann O'Brien. Wersja na własną rękę kosztuje jedną pintę w każdym z nich i działa lepiej niż zorganizowany obchód, choć Literary Pub Crawl z aktorami jest naprawdę dobry, jeśli chcesz mieć przewodnika.

Idź na mecz hurlingu albo futbolu gaelickiego na Croke Park

Irlandzkie sporty narodowe są amatorskie, oparte na hrabstwach i bezwzględne, a hurling w szczególności jest najszybszą grą boiskową na świecie. Croke Park mieści osiemdziesiąt dwa tysiące widzów i leży piętnaście minut piechotą od O'Connell Street. Mecze mistrzowskie trwają przez całe lato, a bilety łatwo zdobyć na wszystko poza finałami. Nikomu nie będzie przeszkadzać, że nic nie wiesz; ktoś z rzędu za tobą wyjaśni ci zasady, czy o to poprosisz, czy nie, i o to właśnie chodzi w chodzeniu na mecze.

Wsiądź w niedzielę w DART na południe

Dun Laoghaire, Dalkey i Killiney to najpiękniejsza godzina w Dublinie w pogodny dzień. Przejdź się East Pier razem ze wszystkimi, zjedz lody u Teddy's, bo tak się po prostu robi, potem jedź dalej do wioski Dalkey na pintę i wejdź na Killiney Hill, gdzie widok ludzie porównują do Zatoki Neapolitańskiej tylko z niewielką przesadą. Kosztuje to tyle, co dwa bilety kolejowe, i zajmuje pół dnia.

Popływaj w Forty Foot

Skaliste kąpielisko morskie w Sandycove, używane nieprzerwanie od dwustu pięćdziesięciu lat i otwarte przez cały rok dla każdego, kto się pojawi. W bożonarodzeniowy poranek robią to setki ludzi. Woda ma latem około czternastu stopni, a zimą osiem, są schodki i drabinka, a stali bywalcy mają po siedemdziesiąt lat i twoje wahanie nie robi na nich wrażenia. Weź ręcznik i coś ciepłego na potem. To pięć minut od DART i jest bezpłatne.

Świetne miejsca na pierwszą randkę

Warto wiedzieć

Najlepszy sezon

Maj, czerwiec i wrzesień to najlepsze miesiące — długi dzień, łagodne temperatury i najmniej deszczu, choć Dublin jest suchszy, niż głosi jego reputacja, i dostaje raczej przelotne opady niż ulewy. W środku lata jest jasno do jedenastej wieczorem, co zmienia cały charakter wieczoru. Lipiec i sierpień są najbardziej zatłoczone i najdroższe. Zima jest raczej ciemna i szara niż zimna, rzadko schodzi poniżej zera, a grudzień jest przyjemny ze względu na światła i puby. O każdej porze roku weź warstwę przeciwdeszczową i pogódź się z tym, że cztery rodzaje pogody w jedno popołudnie to norma.

Transport

Centrum jest na tyle małe, że pieszo obejdziesz większość — dwadzieścia pięć minut z Trinity do Guinness Storehouse. Tramwaj Luas ma dwie linie, DART biegnie wzdłuż wybrzeża, a autobusy wypełniają całą resztę; Leap Card obejmuje wszystkie trzy ze sporą zniżką i można ją kupić w każdym kiosku. Metra nie ma. Dublin Bus jeździ często, ale w korkach potrafi być wolny. Z lotniska co dziesięć minut odjeżdżają bezpośrednie autokary, jadące do centrum około trzydziestu minut. Taksówek jest dużo, mają taksometry i rozsądne ceny; korzystaj z aplikacji FreeNow.

Język i poznawanie ludzi

Językiem jest angielski, z irlandzkim na każdym znaku drogowym i nauczanym w każdej szkole, choć w Dublinie rzadko używanym w mowie. Akcent jest szybki, a idiomatyka gęsta — grand znaczy w porządku, deadly znaczy świetnie, a what's the story to powitanie. Zasady towarzyskie, które naprawdę mają znaczenie, dotyczą mówienia: ciszę się wypełnia, autoironii się oczekuje, a odpowiedź żartem na pytanie nie jest wykrętem. Nieznajomi zagadują do siebie w sklepach, kolejkach i pubach całkiem rutynowo. Postawienie swojej kolejki w porę to jedyna zasada dobrego wychowania, którą warto porządnie opanować.

Gdzie spotykają się podróżnicy i obcokrajowcy

Pracodawcy z branży technologicznej w dokach ściągnęli bardzo dużą międzynarodową siłę roboczą, skupioną wokół Grand Canal Dock, Portobello i Rathmines, a wszystkie te miejsca mają odpowiadające jej kawiarnie i siłownie. Studenci wypełniają Rathmines i Ranelagh. Camden Street i George's Street to miejsca, gdzie wieczorem wszyscy się mieszają, a Stoneybatter to miejsce, do którego idzie się, kiedy już zna się miasto. Kultura spotkań jest tu wyjątkowo silna — wymiany językowe, kluby biegowe wzdłuż kanału, grupy piesze ruszające w weekendy w Wicklow Mountains i grupy pływające w morzu przez cały rok.

Często zadawane pytania

Czy Dublin to dobre miasto na samotną podróż?

To jedno z najlepszych w Europie. Pub jest salą zbudowaną do rozmowy, zamawianie przy barze stawia cię wśród ludzi, a nie przy stoliku w pojedynkę, a irlandzki obyczaj towarzyski traktuje rozmowę z nieznajomym jako coś zwyczajnego, a nie natrętnego. Miasto jest też małe, bezpieczne i wygodne do chodzenia, więc wieczór na mieście nie wymaga planowania. Samotni podróżni regularnie mówią, że trudniej im było zostać samemu niż kogoś poznać.

Czy naprawdę jest aż tak drogo?

Tak, zwłaszcza jeśli chodzi o nocleg, który ma najgorszy stosunek jakości do ceny w Europie Zachodniej z powodu prawdziwego niedoboru mieszkań. Pinta kosztuje w mieście od sześciu do ośmiu euro, a w Temple Bar więcej. Z drugiej strony muzea narodowe i Galeria Narodowa są bezpłatne, parki i nadmorskie spacery nic nie kosztują, DART jest tani, a dobry lunch rozsądny. Rezerwuj noclegi wcześnie i traktuj ceny hoteli jako główną zmienną w swoim budżecie.

Czy powinienem iść do Temple Bar?

Przejdź się tamtędy raz za dnia, żeby zobaczyć bruk i pomalowane fasady, a potem pij gdzie indziej. Ceny są mniej więcej dwa razy wyższe od średniej w mieście, a tłum to prawie wyłącznie przyjezdni, co oznacza, że poznasz raczej innych turystów niż dublińczyków. Dziesięć minut spaceru w dowolnym kierunku — George's Street, Camden Street, Stoneybatter, Capel Street — daje ci lepsze puby w normalnych cenach.

Ile deszczu powinienem się spodziewać?

Mniej, niż ci powiedziano, ale rozłożonego na więcej dni. Dublin dostaje około dwóch trzecich rocznych opadów Galway i mniej niż Rzym, choć przychodzą one jako częste lekkie przelotne deszcze, a nie burze. Praktyczna odpowiedź to lekka kurtka przeciwdeszczowa z kapturem zamiast parasola, który wiatr zniszczy, oraz świadomość, że pogodny poranek niczego nie mówi o popołudniu.

Czy jest bezpiecznie w nocy?

Ogólnie tak, przy zwykłej ostrożności. Centrum jest ruchliwe i dobrze pilnowane, a przestępstwa z użyciem przemocy wobec przyjezdnych są rzadkie. Nocne pijaństwo wokół O'Connell Street i północnych nabrzeży po zamknięciu lokali bywa raczej nieprzyjemne niż niebezpieczne, a w części północnego śródmieścia widać zażywanie narkotyków na ulicy. Taksówek jest dużo i są na tyle tanie, że nie ma powodu wracać samemu daleko pieszo do domu.

Gdzie powinienem się zatrzymać?

Portobello i okolice Camden Street na pierwszą wizytę — centralnie, wszędzie blisko pieszo, pełno miejsc do jedzenia i picia, a w nocy ciszej niż w samym środku. Stoneybatter i Smithfield dla lepszego stosunku ceny do jakości i bardziej lokalnego charakteru, dziesięć minut spaceru przez rzekę. Doki są nowoczesne i wygodne, ale wieczorem martwe. Unikaj rezerwowania najtańszej opcji w okolicach górnego końca O'Connell Street bez uważnego przeczytania świeżych opinii.

Poznaj kogoś w Dublin

Zarejestruj sie

Inne destynacje